- autorem artykułu jest Jerzy Lech (miesięcznik FOTO 2003/6 cz.1 i 2003/7 cz.2).
|
|
|
Filtry konwersyjne, a więc takie, które pozwalają korygować temperaturę barwową światła i tym samym unikać niepożądanych dominant barwnych na diapozytywach (w mniejszym stopniu dotyczy to zdjęć z negatywów, jako że w procesie kopiowania na papier zjawisko to może być w dużym stopniu korygowane) – to wspaniałe narzędzie w rękach fotografa. W pierwszej części artykułu (foto 6/03) przedstawiłem podstawowe informacje na temat filtrów konwersyjnych, dziś – zgodnie z obietnicą – pokażę przykłady praktycznego ich zastosowania.
Zasady testu
W swoich testach używałem filtrów konwersyjnych Hoya, oraz kolorymetru Gossen
Colormaster 3F. Fotografowałem motywy w świetle dziennym o różnych porach dnia
oraz motywy w kilku rodzajach światła sztucznego o widmie ciągłym, takich jak
halogen 650 W (pilot z lampy studyjnej z reflektorem standardowym), żarówka
mleczna 40 W z białym reflektorem lampki biurkowej, oraz świeczka. Do zdjęć
wykorzystałem małoobrazkowe diapozytywy Fujichrome Provia 100F i 400F –
przeznaczone do światła dziennego 5500 K, oraz Fujichrome 64T II – przeznaczony
do światła sztucznego 3100 K. Obróbkę diapozytywów wykonało Laboratorium
Fotografii Profesjonalnej ProfiLab przy ul. Dzikiej 4 w Warszawie w standardzie
Q-Lab, co zapewniło jej najwyższą jakość i optymalne odwzorowanie kolorów.
Filtry konwersyjne w świetle dziennym
Przeanalizujmy teraz wyniki, jakie uzyskałem stosując filtry konwersyjne przy
fotografowaniu różnych motywów w świetle dziennym na błonie przystosowanej do
tego światła. Pierwszym motywem był śnieżny krajobraz. Zdjęcie 01, wykonane bez
filtrów, jest kompletnie zdominowane niebieskim, z akcentem purpury. Niebieska
dominanta wzięła się z oświetlenia powierzchni śniegu przez nieboskłon. Widać,
że słońce chyli się ku zachodowi i tylko gdzieniegdzie jego światło odbija się
od powierzchni śniegu. Na pewno słońce nie jest w tym przypadku światłem
dominującym i nie nadaje charakteru barwnego motywowi. Pomiar temperatury
barwowej światła wykonałem na niebo. Wynik – 8920 K – potwierdził konieczność
zastosowania filtrów ocieplających na +70 miredów. Skręcając razem filtry 81A,
81B, 81C uzyskałem +80 miredów, to jest o 1 dM (dekamired) więcej, niż pokazywał
pomiar kolorymetrem. Zdjęcie 02, wykonane z filtrami 81A, 81B i 81C ma
znakomicie usuniętą dominantę barwy niebieskiej, a powierzchnia śniegu mieni się
subtelnym odcieniem niebieskim i delikatnymi ciepłymi odbiciami światła
słonecznego. To zdjęcie najlepiej odwzorowuje atmosferę sceny. Przy wykonywaniu
zdjęcia 03 pomiaru dokonałem trzymając kolorymetr w stronę obiektywu aparatu
fotograficznego, czyli tyłem do słońca. Do skorygowania pozostały +62 miredy. Zastosowanie
filtrów 81B i 81C dało dokładną korektę +62 miredy. Efekt końcowy jest też
znacznie lepszy niż zdjęcie bez filtra, ale dominanta niebieska jest widoczna.
Kolejny (zdjęcia 04 i 05) pomiar został wykonany w stronę słońca. Dominujące
żółte promienie znacznie obniżyły temperaturę barwową światła i kolorymetr
wskazał filtr +15 miredów. Na zdjęciu 04 użyłem filtru 81C o gęstości +35
miredów, a na zdjęciu 05 – filtru 81A o gęstości +18 miredów (czyli bardzo
bliskiej wynikowi pomiaru). Oba diapozytywy są zbyt niebieskie i zupełnie nie do
przyjęcia, podobnie jak zdjęcie bez filtrów. Słońce na zdjęciach „przestało”
emitować ciepłe światło, co zupełnie nie odpowiadało rzeczywistości.
Podsumowując: oświetlenie motywu nieboskłonem i świecącym słońcem skłoniły do
wykonania pomiarów na niebo, słońce i w stronę obiektywu tyłem do słońca, albo
inaczej mówiąc – z cienia. Silną dominantę niebieską wyeliminował filtr dobrany
po pomiarze temperatury barwowej na niebo. Najgorszy wynik uzyskano, gdy filtr
dobrano po pomiarze temperatury barwowej na słońce. Spowodowało to nienaturalne
ochłodzenie światła słonecznego i ogólnie zimną, niekorzystną estetycznie
tonację barwną na zdjęciu. Drugi motyw stanowiły drzewa w lesie z przebijającą
smugą światła (zdjęcia 06, 07, 08). Podobnie jak poprzednio najlepszy wynik dał
pomiar na niebo i fotografowanie przez skręcone filtry 81A, 81B i 81C dające
razem +80 miredów. Zdjęcia 18, 19 i 20 wykonałem w południe przy pełnym słońcu,
z chmurami i niebieskim niebem. Tu również optymalny okazał się pomiar w cieniu
w stronę obiektywu. Chociaż cień jest niebieski (bo odbija się w nim niebo), to
należy zauważyć dobre odwzorowanie ciepłych barw drzew. Ten kontrast jest
właściwy dla fotografowanej sceny. Pomiary w stronę obiektywu aparatu
fotograficznego tyłem do słońca lub w cieniu na niebo (bardzo podobne wyniki)
dały również optymalne kontrasty barwne na zdjęciach 10, 22 i 25. Zdjęcia od 11
do 17 przedstawiają zachód słońca. Optymalny kontrast ciepło-zimny osiągnąłem
bez żadnych filtrów. Na zdjęciach dała się zauważyć znacząca dominanta
purpurowa, usuwana filtrami korekcyjnymi CC 15G. Zastosowanie fil trów
wskazanych przez kolorymetr po pomiarze na niebo przeważyły równowagę barw w
kierunku żółtego (zdjęcie 12 i 13), zaś pomiary na słońce spowodowały silne
zaniebieszczenie (zdjęcia 15, 16 i 17) oraz jeszcze bardziej nienaturalne
zażółcenie. Tu uwaga. Fotografowany zachód słońca składał się z mocno
kontrastujących barw: klarowne niebo i bezpośrednio świecące słońce. Nie zawsze
tak jest. Są również zachody słońca bardzo monochromatyczne z rozproszonym
światłem słońca przez mocno zamglone niebo. Wówczas może okazać się pomocny
pomiar w kierunku zachodzącego słońca, by wyeliminować nadmierne zażółcenie.
Warto również zastosować filtry o mniejszych gęstościach niż podane przez
kolorymetr, by uniknąć zbyt zimnej tonacji.
Filtry konwersyjne w świetle sztucznym
Zastosowane przeze mnie trzy różne źródła światła sztucznego miały
odpowiednio temperatury barwowe: halogen 650 W (pilot z lampy studyjnej z
reflektorem standardowym) – 2880-2890 K, żarówka mleczna 40 Wz białym
reflektorem lampki biurkowej – 2490-2510 K, oraz świeczka – 2010-2020 K. Pomiary
temperatury barwowej przy świetle sztucznym są prostsze i bardziej jednoznaczne
niż w plenerze. Biały sufit i jedno źródło światła upraszczają metodykę pomiaru
– wystarczy go dokonać w kierunku źródła. Fotografowałem na błonach
diapozytywowych Fujichrome Provia 100F i Fujichrome Provia 400F przeznaczonych
do światła dziennego 5500 K oraz Fujichrome 64T II, przeznaczonej do światła
sztucznego 3100 K. Chciałem sprawdzić, czy błona do światła dziennego z filtrami
konwersyjnymi odtworzy barwy przy świetle sztucznym tak samo dobrze, jak błona
do światła sztucznego ze znacznie mniej gęstymi filtrami konwersyjnymi? Czy
równoważenie barw do neutralnej szarości przy każdym rodzaju światła ma zawsze
sens? Spróbujmy znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania, analizując wyniki z
drugiej tabeli. Na zdjęciach bez filtrów wykonywanych na błonach Fujichrome
Provia 100F i Fujichrome Provia 400F przy wszystkich zastosowanych źródłach
światła pojawiła się silna, żółtoczerwonawa dominanta barwna. Ilustrują to
zdjęcia barwnej tablicy testowej Mackbetha: 27, 35 i 53 oraz 26 i 34, a także
zdjęcia z osobą 44 i 45. Zdjęcia na błonie Fujichrome 64T II (zdjęcie 54)
wykonane przy świetle świecy miały wyraźną żółto-czerwoną dominantę, choć
mniejszą niż w przypadku błony do światła dziennego. Na błonie Fujichrome 64T II
przy świetle halogenowym uzyskano znakomity balans i wierność barw (zdjęcie 36),
zaś przy zwykłej żarówce pojawiła się niewielka dominanta żółto-czerwona
(zdjęcia 28 i 46), którą bez większych zastrzeżeń można zaakceptować, zwłaszcza
przy zdjęciach sytuacyjnych (zdjęcie 46). W świetle świec Fujichrome 64T II, po
zastosowaniu filtra 80A, daje znakomitą wierność barw (zdjęcie 56)
Najlepsze odwzorowanie barw na błonach przeznaczonych do światła dziennego uzyskano w następujących przypadkach.
Niebieskawo-zielonkawej dominanty, nie do przyjęcia na zdjęciach wykonanych przy świecach. Z natury światło świec jest żółtawe i takim ma pozostać na zdjęciach. Ważne jednak, by dominanata żółtego nie wpływała na czytelność innych barw.
|
|
Wnioski
Uważam, że stosowanie filtrów konwersyjnych jest potrzebne, by uzyskać wysokiej jakości barwy i oddać na zdjęciach nastrój fotografownych scen. Ktoś w tym momencie może zapytać, czy warto? Przecież z negatywów można usunąć dominantę barwną w procesie kopiowania, a z diapozytywów – podczas tworzenia duplikatów. Rzeczywiście, przy niewielkich różnicach pomiędzy uczuleniem barwnym błony a temperaturą barwową światła, to wystarcza. Gorzej, gdy na błonie do światła dziennego fotografujemy przy świetle sztucznym i odwrotnie. Zbyt duża różnica temperatur barwowych zawęża użyteczną skalę naświetleń błony. Jest to skutkiem poziomego rozsunięcia się krzywych charakterystycznych poszczególnych warstw naświetlanych światłem o nieodpowiedniej temperaturze barwowej. Szczegóły w cieniach i światłach naświetlają się nie we wszystkich warstwach w zakresie użytecznej skali naświetleń. Wykraczając poza nią w zakresie prześwietleń i niedoświetleń stają się kolorystycznie zniekształcone. Widać to najwyraźniej, gdy staramy się odtworzyć prawidłowe barwy na silnie zażółconych zdjęciach robionych przy świetle żarówek lub przy ognisku. Gdy uda nam się to w zakresie średnich tonów, to przekonamy się, że cienie staną się niebieskie i zbyt jasne. Ogólnie zdjęcie takie robi bardzo złe wrażenie. Granicą korekcji jest wówczas pojawianie się zniekształceń w cieniach i światłach. Zastosowanie filtrów konwersyjnych pozwala podczas naświetlania optymalnie wyzyskać całą użyteczną skalę naświetleń błony kolorowej i uzyskać znakomite odwzorowanie barw w zakresie całego odtwarzanego kontrastu. Z drugiej strony każdy filtr to strata czułości błony, co może utrudniać „szybkie” fotografowanie. Na pewno warto do zdjęć przy świetle sztucznym stosować błony do tego celu przeznaczone. Znacznie lepiej odwzorowują barwy niż błony do światła dziennego z gęstymi filtrami konwersyjnymi. Dotyczy to szczególnie slajdów. Duża konwersja światła na negatywie z niemiłymi zielonkawymi odchyłkami lub trupim kolorkiem twarzy jest całkowicie do skorygowania w procesie kopiowania, a niezaprzeczalną zaletę stanowi pełne wykorzystanie użytecznej skali naświetleń. Przeprowadzony test pokazał jak „zachowuje się” kolor na błonach odwracalnych Fujichrome po przefiltrowaniu światła przez filtry konwersyjne firmy Hoya, przy pomiarach dokonanych kolorymetrem Gossen Colormaster 3F. Filtry konwersyjne i błony innych firm mogłyby dać wyniki nieco różniące się od przedstawionych. Każda błona odrobinę inaczej odwzorowuje kolory i ma odrobinę inną barwoczułość. Filtry konwersyjne różnych producentów, a nawet z różnych serii u tego samego producenta, różnią się odrobinę miedzy sobą barwami. Warto również wiedzieć, że dominanty barwne wprowadzają obiektywy... Posiadanie kolorymetru i filtrów konwersyjnych niczego automatycznie nie załatwia. Jak widać, najważniejsze to wiedzieć, co się chce uzyskać. Mam nadzieję, że ten artykuł przybliżył nieco Czytelnikom problem stosowania filtrów konwersyjnych i mierzenia temperatury barwowej światła. Życzę wielu pięknych zdjęć z bardzo dobrze skorygowanymi kolorami.
Jerzy Lech
Składam podziękowanie następującym firmom, bez których współpracy artykuł nie mógłby powstać:
|
|
[ do góry ] |